"Nie udało się publiczności w Salonie "Polityki" (25 maja) namówić Włodzimierza Cimoszewicza do zmiany decyzji w sprawie startu w wyborach prezydenckich. Rezygnacja marszałka Sejmu i jej powody były tematem większości pytań, wezwań do startu czy wręcz gorących apeli, żeby jeszcze raz przemyślał tę sprawę. Cimoszewicz mówił o swojej niechęci do polityki, takiej, jaka ona jest obecnie, o elementarnym braku solidarności klasy politycznej. Za skandal uznał, że nie było żadnej reakcji na obraźliwe słowa Romana Giertycha, który nazwał Adama Michnika partyjnym aparatczykiem.
Marszałek Sejmu podtrzymał zapewnienie, że do końca kadencji nie wprowadzi pod obrady projektów ustaw rujnujących budżet." (Polityka)
|